• Wpisów:55
  • Średnio co: 39 dni
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 11:15
  • Licznik odwiedzin:18 870 / 2212 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Witajcie w Nowym Roku! Mam szczerą nadzieję, że zaczął się on dla Was wszystkich dobrze i z rozmachem, że odczuliście, że jest nowa szansa, nowa nadzieje na, szeroko rozumiane, lepsze. W końcu lepiej zawsze być może. A poniżej przedstawiam biżuteryjne nowinki, które nabyłam w Parfois. Do tej pory zaopatrywałam się tam głównie w torebki, ale tym razem uległam naszyjnikowi i kolczykom. W pierwszym momencie pomyślałam "Piękny, ale do czego będę go zakładać", ale szybko okazało się, że pasuje idealnie zarówno do małej czarnej jak i klasycznego, marynarskiego t-shirtu z długim rękawem.
A tutaj ujęcie z włoskiej kawiarnio-restauracji Milano Piu, mieszczącej się przy Wrocławskim Rynku, serdecznie polecam!

 

 
Każdy z nas przez lata szyje sobie garniturek wrażliwości, skrojony na miarę, idealnie dopasowany, chociaż czasem jednak gryzący i uwierający. Nigdy nie wiadomo, czy coś co dla nas jest jedynie błahostką, nie sprawi komuś ogromnej przykrości. Warto czasem pochylić się trochę dłużej nad analizą cudzej reakcji, nie traktować jej w sposób oczywisty, przyrównując ją do własnej sytuacji i poglądów. Pamiętajmy, że nic nie jest do końca takim, jak się wydaje...
 

 
Moi Drodzy!
W ostatnim czasie wiele wokół mówi się o "młodych, polskich projektantach" i o tym jak fajnie i mądrze jest kupować właśnie od nich, bo przecież wspieramy nasz rodzimy biznes, zasilamy kieszenie konkretnych, żywych ludzi, a nie korporacji, zarządzających sieciówkami, no i mamy do czynienia z krawiectwem, często niezłym, a nie masowym, maszynowym szyciem. O ile odnoszę się dość sceptycznie do projektantów znanych, z przyjemnością sięgam do efektów pracy twórców działających (póki co) na nieco mniejszą skalę, zapewniających tym samym możliwość indywidualnego dopasowania przedmiotów do naszych wyobrażeń. Ostatnio zdecydowałam się na zakupy u Kollana Fashion (tutaj link, pod którym możecie podziwiać jej dzieła: https://www.facebook.com/KOLLANA.FASHION?fref=ts) i...jestem zachwycona. Spersonalizowane tenisówki i przepiękny naszyjnik przyszły do mnie w przepięknym pudełku, wszystko było perfekcyjnie dopracowane - dbałość o szczegóły i inwencja godne polecenia! Wartość dodana, o której trudno mówić podczas zakupów w sieciówkach, zachęciła mnie już do następnych, tym razem biżuteryjnych zakupów, ale o tym następnym razem. A poniżej zdjęcia cudeniek od Ani:









 

 
Jakiś czas temu obiecałam sobie, że nie będę kupować kolejnych t-shirtów, ponieważ mam ich już całą masę i chociaż zwracają moją uwagę ciekawymi napisami, na razie dam sobie na wstrzymanie Moja silna zakupowa wola tym razem nie zadziałała. Produkty sklepu http://pantuniestal.com/sklep/ kojarzyłam już od dawna, gościłam w nim również podczas ostatniej wizyty w Łodzi, ale wtedy wyszłam tylko z prezentem dla G.:
/foto: pantuniestal.com/ (hultaj jak się patrzy)

Tym razem, znalazłam coś dla siebie, perfekcyjna! Czekam na dostawę:

/foto: pantuniestal.com/

Jest jeszcze jedna, której zapragnęłam Tym razem ze sklepu pickmeup.pl:


/foto: pickmeup.pl

A Wy lubicie t-shirty?
 

 
Jakiś czas temu usłyszałam/przeczytałam wspaniałą maksymę, dotyczącą zakupów - jeżeli coś nie zachwyci cię od razu, jest mała szansa, że zachwyci cię kiedykolwiek. Warto podkreślić, że nie chodzi tu o to, by trzymać się tylko sprawdzonych fasonów i kolorów, albo kupować tylko rzeczy mega ekstrawaganckie, od dawna wiadomo, że wiele ubrań zyskuje dopiero po przymierzeniu Nie kupujmy jednak zbędnych rzeczy, które wypełniają naszą szafę, dając złudne poczucie przepełnienia, a i tak, suma sumarum, na konkretne okazje nigdy nic nie mamySpróbujmy zaoszczędzić trochę pieniędzy, a także pomyśleć o modzie jako o biznesie, którego wpływ na środowisku (i jego degradację) jest ogromny i kupujmy tylko to, w czym naprawdę czujemy się i wyglądamy świetnie, na widok czego serce zaczyna bić szybciej
Miłego dnia!
 

 
Witajcie!
Kolejny miesiąc za nami, a wraz z nim przybyło wiele wzruszeń, modowych (i nie tylko) inspiracji i wrażeń. Po raz pierwszy wzięłam udział w łódzkim Fashion Weeku i wbrew początkowym obawom, wróciłam mega zadowolona. Nie da się ukryć, że poziom nadęcia wśród zaproszonych gości, momentami zupełnie niewspółmierny do życiowych osiągnięć, mógł odstraszać, ale suma sumarum bilans jak najbardziej na plus Moim celem było maksymalne wykorzystanie czasu, także zaliczyłam kilkanaście pokazów i bardzo dokładnie obejrzałam wszystkie showroomowe stoiska. Nie wyszłam oczywiście z pustymi rękoma, kupiłam przepiękną, asymetryczną bluzeczkę łódzkiej projektantki Iwony Janik, której wróżę karierę i serdecznie pozdrawiam! Oto link do jej strony, która powoli się tworzy: Iwonajanikmusthave.wix.com/fashion.
Z pokazów duże wrażenie zrobił na mnie Filip Roth, Project Zoa, Natalia Jaroszewska czy Aryton. Zdjęcie na ściance zaliczone i szybki powrót do Wrocławia
A u nas majóweczka, w końcu pierwsze promyki słońca. Ostatnie przejawy zakupoholizmu obrodziły mega zakupami, ale przedstawię tylko dzisiejsze:


Sukienka przepiękna i niezwykła! Próbowałam sfotografować ją w domku, ale niestety...także zamieszczam zdjęcie ze strony hm.com. Pochodzi z kolekcji #Beyonce as Mrs. Carter in H&M i podkreśla kobiece kształty w sposób, jakiego już dawno nie doświadczyłam, to była miłość od pierwszego założenia, teraz tylko muszę wygenerować okazję do jej założenia
Do mojej kolekcji dołączyły #Meliski, długo się zastanawiałam i wahałam, ale po przymierzeniu wiedziałam już, że ta miękkość i wygoda, przy niebanalnym designie, to coś za co moje stópki będą mi wdzięczne:




A to imieninowy prezent, od dawna już żaden zapach nie oczarował mnie tak totalnie:


A tutaj jeszcze coś dla wszystkich, którzy uwielbiają krytykować innych. Żyjcie i dajcie żyć innym:
http://szczecin.gazeta.pl/szczecin/1,34959,13847239,_Ubierz_mnie____zaproponowala_studentka__I_wygrywa.html#MT
  • awatar poocahontazz: Manifesto-love!:) Obserwuję:)
  • awatar Gość: świetny film! zakupy również :P
  • awatar Gość: prześliczna sukienka,
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Gdziekolwiek się ruszę ostatnio, wszyscy rozmawiają o wiośnie. O wiośnie jako wielkiej nieobecnej, która kusi i zwodzi pierwszymi promykami słońca, albo dwoma dniami bez śniegu po to, by już za chwilę ustąpić pola mroźnym zamieciom! Na przekór tej sytuacji, która męczy psychicznie i fizycznie, pozwoliłam sobie na kwiatowe szaleństwo
Nie wiem czy to zasługa Vanessy P., czy eko przekazu, płynącego z kampanii, ale dałam się oczarować i oto co upolowałam. Wszystkie publikowane zdjęcia pochodzą ze strony http://www.hm.com/pl/, ponieważ w tej chwili przeżywam małe niedogodności z aparatem:






 

 

15.02. we Wrocławiu odbyła się kolejna modowa impreza - Fashion Shower. Oczekiwania były spore, ponieważ imprez o tej tematyce w naszym mieście mimo wszystko jest za mało. Realizacja jednak bardzo rozczarowująca!
Choć klub Eter potencjał ma, poziom organizacji pozostawiał wiele do życzenia. Dla tych, którzy nie mieli okazji w nim być, powiem tylko, że przestrzeń jest imponująca, jest to klub kilkupoziomowy, z bardzo dobrym nagłośnieniem, w którym często odbywają się koncerty.
Problemy zaczęły się już od samego wejścia, kiedy okazało się, że tylko pierwsze 100 osób dostaje specjalną opaskę, umożliwiającą wejście na górne piętro (z widokiem na wybieg i scenę). Nie przypominam sobie, aby taka wzmianka pojawiła się w jakiejkolwiek zapowiedzi imprezy, a warto wspomnieć, że wszystkie wejściówki były w jednej cenie.
Line up imprezy również nie był znany, w związku z tym wszystko odbywało się bardzo chaotycznie. Długie (ok. 40-minutowe) przerwy pomiędzy kolejnymi pokazami, żenujący prowadzący i urocza prowadząca (in plus), a same kolekcje znane i już wcześniej pokazywane. Modelki sprawiały wrażenie, że są tam za karę i czują się zupełnie nie na miejscu. Rozchodzące się w pasie "tiulówki" od Mia Look i nazbyt obcisłe kreacje niektórych modelek z kolekcji Le Blakk, wywołujące komentarze z cyklu "o, ciąża weszła", ewidentnie wskazują na brak czasu lub chęci, poświęconych na wybór właściwych modelek. Między pokazami często w klubie panowała...cisza, także od strony muzycznej również lipa. Niestety nie doczekałam dalszej części imprezy...opuściłam klub po godzinie 23.00 i chyba nie żałuję. Na imprezy tego typu chodzę zawsze z ogromną nadzieją, że coś jednak mnie powali, zainspiruje, tym razem jednak zdecydowanie tak się nie stało!
  • awatar Gość: Moja Droga zgadzam się z Tobą w 100%. Może powinnyśmy pomyśleć o organizacji takich imprez? Talenty się nam marnują... :P
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
A jak to jest z tym robieniem wrażenia? Lubicie zwracać na siebie uwagę, przykuwać spojrzenia, stawać się tematem plotek i komentarzy? Podobno u kobiet zmienia się to wraz z nastrojem, a więc często w zależy od fazy cyklu, w której akurat się znajdują Kiedy czujemy się źle i nieatrakcyjnie, chowamy się pod nijakimi ubraniami, wybieramy czerń lub stonowane kolory, natomiast kiedy wszystko układa się po naszej myśli, rozpiera nas radość i energia, komunikujemy to całemu światu m.in. przy pomocy ubioru i makijażu. Stajemy się również odważniejsze podczas zakupów - wybieramy bardziej dopasowane i krótsze ubrania, podkreślające kobiece wdzięki. Apogeum osiągamy kiedy w naszej duszy, sercu ( i ciele) zagości zakochanie Potrafimy wtedy wydać ostatnie pieniądze na parę szpilek czy sukienkę, ale również bieliznę (która zwykle jest niedoceniana, a to wbrew pozorom bardzo ważna część garderoby!) i dodatki. Częściej również korzystamy z usług kosmetycznych i fryzjera.
A jak to wygląda u Was? W pracy, podczas codziennych aktywności, no i w domu?
  • awatar kalaharii: @checosa: no coz, decyzje podjelam pare lat temu i tak trwa do teraz. nie szzcegolnie chce sie zmieniac, bo po prostu wole pozostac dzieckiem pod pewnymi wzgledami.
  • awatar checosa: @kalaharii: podoba mi się konsekwencja i zdecydowanie:D
  • awatar kalaharii: @checosa: po prostu podobaja mi sie/lubie ciemne rzeczy, z prostej przyczyny, mianowicie nie sa bruczne. czesto chodze z przyjaciolmi w miejsca, gdzie naparwde latwo o plame. dodatkowo jakos lepiej czuje sie w ciemnych (nie, nie jestem otyla, by nosic czarne ubrania w celu wizualnego wyszczuplenia).
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Od kilku lat, wraz ze wzrostem popularności programów o tańcu, systematycznie przybywała liczba pretendujących do miana tancerzy. Ludzie pędzili do sal gimnastycznych, świetlic, szkół tańca, domów kultury, dzieciaki zbierały się na podwórkach i boiskach, wszystko po to, by mniej lub bardziej profesjonalnie wprawić swoje ciało w taneczny wir. Zaiste szlachetna to moda, bo wiadomo, że ruchu nigdy za wiele. Propagowanie każdej aktywności fizycznej powinno być mile widziane. Problemy zaczęły się pojawiać wtedy, kiedy zbyt wiele osób dosłownie wzięło sobie do serca słynne "so I think I can dance". I nie tylko I think, ale wręcz I know and I'm sure of it! Zaczęli zapełniać kluby, a ich zakrapiane alkoholem popisy często kończyły się tragicznym upokorzeniem. Najgorzej było wtedy, kiedy postanowili wziąć udział w programie dla młodych i zdolnych, wtedy już cała Polska mogła odkryć ich "talent"...Jakby nie było, idea szczytna, plusów zdecydowanie więcej niż minusów.
Kolejnym popularnym zajęciem, które ostatnio zdobywa sobie rzeszę wyznawców, jest szeroko pojmowane zajmowanie się modą. Przekonanie jest takie, że do tego nie potrzeba żadnych predyspozycji, bo przecież "moda to ciuchy, a w ciuchach chodzą wszyscy". Aktywność ta przejawia się głównie w tworzeniu ogromnej ilości blogów i videoblogów, w których samozwańczy styliści dzielą się swoimi zakupami, outfitami i modowymi nowinkami. Pikanterii i smaczku dodaje fakt, iż ostatnio o blogerkach zrobiło się głośno również "na salonach", pojawiają się na imprezach i promocjach, obfotografowywane równie chętnie jak celebrytki.
W Polsce branża modowa rozwija się bardzo szybko, wciąż jednak pewne zawody wykonuje się intuicyjnie, a niezbędne umiejętności nabywane są metodą prób i błędów. Topowe stylistki i personal shopperki strzegą swoich tajemnic, ponieważ, póki co, należą do elitarnego grona, świetnie zarabiają i nie chcą zmieniać takiego stanu rzeczy. Publicznie naśmiewają się z (nie tylko początkujących) bloggerek, dając do zrozumienia, że marne ich próby, bo przecież taki talent dany został raz na kilka milionów i na pewno już się nie powtórzy. Paradoksalnie, z powiększającej się liczby osób piszących, zadowoleni wydają się być dziennikarze i pisarze. Wiedzą, że nie jest łatwo "zaistnieć", doskonale znają trud tego zwodu, ale mają również świadomość, że każdy może znaleźć swoją niszę i doskonale ją wypełnić, nie czyniąc przy tym krzywd i nie siejąc zniszczenia. A przecież nikt nas do czytania ani oglądania nie zmusza. Krytykujmy więc subiektywnie, ale sprawiedliwie. Sama z przyjemnością obserwuję "kariery" tych, których początki wcale nie były zachęcające i którzy na pierwszy rzut oka wcale nie rokowali Oby tak dalej!
 

 
'Cały świat dzieli się na kocięta i szczenięta..." jak śpiewać zwykł Grabaż. Wiadomo, że tak jest od zawsze i się nie zmienia, jednak są sytuacje, w których widoczne jest to bardziej niż kiedykolwiek. Zwyczajna impreza, zwiedzanie kilku wrocławskich klubów, w powietrzu unosi się mieszanka hormonów, mniej i bardziej wyrafinowanych perfum, potu, dymu nikotynowego i alkoholu. Słychać śmiechy, muzykę, w pośpiechu wymieniane imiona, numery telefonu, składane propozycje.Cały proces zaczyna się już od wejścia do klubu, kiedy kocięta ściągają swe wierzchnie okrycia, poprawiają włosy, przeglądają się w lustrze, wciągając brzuchy i prostując plecy. Czasem któraś potknie się na swych niebotycznych obcasach, inna nie zostanie wpuszczona ze względu na zbyt wysokie stężenie %. Zabawne, że zatrzymanie 'na bramce' dużo częściej przytrafia się panom w stanie wskazującym, panie pod tym względem traktowane są z dużo większą pobłażliwością.
Od samego początku kocięta rozglądają się mniej lub bardziej dyskretnie, lustrując najpierw parkiet, następnie bar, a później loże i inne miejsca siedzące. I tu już zaczyna się gra. 'Szczenięta nerwowo pocą się w kieszeniach, coraz prędzej oddychają'. Na początku imprezy oczekiwania są ogromne, bo przecież może właśnie dziś, na tej sali, pojawi się spełnienie mych marzeń i snów, odpowiedź na całą moją pustkę i samotność, ofiara kolejnego podboju, przyszły mąż...(uzupełnić zgodnie z zapotrzebowaniem). Jaką przyjąć strategię? Czekać czy działać? Podejść, czy najpierw nawiązać kontakt wzrokowy? Udawać zainteresowanie czy obojętność? Alkohol w większości wyostrza śmiałość, osłabia za to zdolność racjonalnego postrzegania sytuacji i podejmowania decyzji tudzież dokonywania wyborów. Po kilku godzinach, sytuacja jest już klarowna. Ktoś dostał kosza, ktoś inny dostał po twarzy, któryś kociak przeżył swój pierwszy pocałunek, choć teraz rozglądając się po sali, nie bardzo wie z którym "dżentelmenem". Sala powoli się wyludnia, ale walka trwa, do ostatniej resztki sił. Chociaż kociaki przypominają już bardziej "chore antylopy", w szczeniętach jeszcze jest nadzieja, że nie wrócą do domu (albo do swojego pokoju w akademiku) sami, a przynajmniej zdobędą jakiś numer (9/10 numerów podczas imprez celowo podawanych jest błędnie). Niedobitki wirują na parkiecie, tuląc się do siebie tak, jakby robili to po raz pierwszy w życiu, albo odkrywają swoje taneczne talenty niczym bohaterowie YCD. I wtedy światła się zapalają, a na danceflorze pojawia się big rozczarowanie...I cóż z tego, skoro za tydzień wszystko będzie można powtórzyć, a do tego czasu żyć wspomnieniami i dzielić się swoimi podbojami z każdym kto będzie chciał słuchać (oczywiście podkolorowanej i pełnej zachwytów wersji). Szczególnie polecane miejsca to tramwaj, galeria handlowa, czy kawiarnia, gdzie poza najlepszą przyjaciółką możemy o naszych "sukcesach" poinformować całą populację.
 

 
Ostatnio moja przyjaciółka zarzuciła mi, że ciągle ubieram się na czarno, dziś w pracy usłyszałam podobne stwierdzenie i pozornie dało mi to do myślenia. Pozornie, bo chociaż czarny uwielbiam, w mojej wyobraźni moja garderoba pęka w szwach od kolorów i wzorów ;D Z tej okazji, po wizycie w Mango przygarnęłam kolejną małą czarną
Pięknie układający się dekolt, lejąca tkanina i oryginalna podwójna, asymetryczna baskinka - wygląda naprawdę dobrze!



Do tego krótka wizyta w Intimissimi i choć portfel płacze, dusza i ciało się radują:



  • awatar Gość: co za fotki!!!!!!!11 Znasz nie jaką lise cuddy z Dr Housa? ( prawdziwą lise edelstein?) Może nawet ją lubisz? ale nie wiesz gdzie możesz znaleźć nieoj wiadomości? ZAPRASZAM!!!!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Wyprzedaże, wyprzedaże, gdziekolwiek rzucić okiem


A mnie oczywiście najbardziej kuszą buty! Po kolejnej eskapadzie, mającej na celu znalezienie wymarzonego płaszcza, wróciłam do domu z...






Dawno nie miałam tak mięciutkich i wygodnych obcasów - PRIMA MODA - polecam

A dziś, w ramach relaksu noworocznego, wykorzystałam swój Świąteczny prezent i wybrałam się na masaż gorącą czekoladą. Zbierałam się dość długo, ale było warto! Do tego metaliczny pedikiur i henna na rzęskach, mmm, czuję się prawdziwie rozpieszczona
 

 
Witajcie w Nowym Roku! Pierwszy tydzień już za nami, ciekawe jak tam Wasze postanowienia? Macie, czy nie macie? Dajecie radę, czy już je porzuciliście?
Ja zaczęłam z rozmachem, ale mijający weekend niestety spędzam w łóżku! Mam nadzieję, że to już ostatnie choróbsko, które dopadło mnie w tym roku.
Pomijając fakt, że ledwo żyję, bardzo martwią mnie również trwające wyprzedaże, w których niestety nie mogę czynnie uczestniczyć. A Wy upolowaliście już coś wyjątkowego?
Marzę o płaszczu - klasycznym, jednokolorowym, beżowym lub camelowym, niestety na razie nie udało mi się go znaleźć. Zainteresował mnie natomiast ten oto płaszczyk włoskiej marki Falconeri, wykonany z kaszmiru i wełny merynosów:


Kiedy po raz pierwszy zobaczyłam to zdjęcie, nie mogłam oprzeć się wrażeniu miękkości i przytulności, przy jednoczesnym zachowaniu eleganckiej formy i stylu. Marzenie
Dziś natomiast odkryłam również nowy projekt modowy - Muses Urbańska i Komornicka. Powstał niedawno, jest jednak efektem wieloletniej współpracy Nataszy Urbańskiej i projektantki Agnieszki Komornickiej. Wkrótce odbędzie się pierwszy pokaz marki, a oto ciekawostka:
poszukiwane są 3 Panie, w różnym wieku i noszące różne rozmiary ubrań, które wezmą udział w tym właśnie pokazie. Jeżeli jesteście zainteresowane, zachęcam do odwiedzenia stronki lub fanpage'a na facebooku:
https://www.facebook.com/pages/MUSES-Urbanska-Komornicka/135567783262877
Lecę kurować się dalej, mam nadzieję, że od jutra uda mi się ponownie wystartować, tym razem w pełni sił
 

 
Bardzo lubię ten czas między Świętami a Sylwestrem, kiedy wracamy powoli do codzienności, mając jednak w zanadrzu imprezowe szaleństwo. Dla wielu osób jest to jedyny moment w roku, kiedy z szaf wyciągane są garnitury i wieczorowe kreacje, a na wyprzedażach poluje się na błyszczące kopertówki i szpilki. Ci z nas, którzy imprezują regularnie, w Sylwestrową noc często natomiast szukają spokoju w zaciszu swoich lub zaprzyjaźnionych mieszkań. Jaka jest recepta na Sylwestra udanego? Nie ma!
Jedno jest pewne - tak jak podczas Świąt, warto zwrócić się w głąb samego siebie i troszeczkę posłuchać co nasza duszyczka, a czasem również przemęczone ciało, mają nam do powiedzenia. Nie zmuszajmy się do niczego, czego robić nie chcemy. Warto jednak pamiętać, że często imprezy wykreowane na ostatnią chwilę, spontanicznie i pozornie chaotycznie, albo przyjęcie zaproszenia od osoby, która nie wydaje nam się specjalnie pociągającym towarzyszem, może nas bardzo zaskoczyć i dostarczyć niezapomnianych przeżyć. Cokolwiek robić będziecie, życzę, abyście czuli się dobrze! Wejdźcie w ten Nowy Rok z uśmiechem na ustach i...tutaj każdy uzupełnia sobie sam. Ja zamierzam przywitać 2013 w tych oto cudeńkach:


A na rozgrzeszenie zakupowych szaleństw z tej dziedziny...:


Najlepsza rada dla wszystkich butoholiczek
 

 
Koniec roku zbliża się wielkimi krokami, a ja utknęłam w domu. Choroba zupełnie mnie zaskoczyła, dlatego nie dopięłam jeszcze przedświątecznych i sylwestrowych przygotowań. Mam za to chwilę na złapanie oddechu i nadrobienie zaległości, głównie modowo-czytelniczych. Wstyd się przyznać, ale przede mną jeszcze np. nieruszone wydanie włoskiego Elle z listopada, czy zimowe wydanie Viva Moda. Przy tej okazji pokusiłam się o refleksje, co takiego jest w tych magazynach, że kuszą i przyciągają, a już Vogue w każdym języku niezmiennie pozostaje dla mnie źródłem westchnień, nie zraża mnie nawet jego wysoka cena. Niewątpliwie chodzi o to, że stanowią one niewyczerpane źródło inspiracji. W przeciwieństwie do wszystkich polskich magazynów, kuszą swoją objętością, jakością wydania, zdjęciami na najwyższym poziomie. Wracam do nich wielokrotnie, przechowuję je bardzo starannie i czasami lubię na nie po prostu patrzeć...tak samo mam ze szpilkami Także jakby ktoś kiedyś zastanawiał się co mi kupić z okazji, lub bez, śmiało polecam sięganie po Vogue, język nie ma znaczenia

 

 
W ostatnim czasie moja praca pochłonęła mnie całkowicie. Do tego chłód listopadowych i grudniowych wieczorów, mało snu i dużo wszelakich zawirowań, a konsekwencją tego była dłuższa przerwa w pisaniu. Przeżyłam również drobny, modowy kryzys, na szczęście został zażegnany
Myślę, że każdy miewa chwile zwątpienia, nawet jeśli robi i żyje tym co kocha, od czasu do czasu jest to nieuniknione. Pomówmy jednak o rzeczach bardziej przyjemnych. W sklepach zaczynają się już wyprzedaże. Z każdej strony zasypywani jesteśmy super ofertami, każdy obiecuje, że jego towar jest najlepszy, najmodniejszy, najtańszy i w ogóle Naj. Warto rozsądnie analizować wszelkie propozycje, zazwyczaj bowiem korzyści są iluzoryczne, a my zapychamy szafy, regały i komody rzeczami, które spokojnie mogliśmy zostawić na sklepowych półkach. Większość z nas, poszukując prezentów dla swoich bliskich, wielokrotnie przemierzać będzie w najbliższym czasie galerie handlowe, wystawiając się na marketingowy, podprogowy przekaz. Nie dajmy się!
Ostatnio, zainspirowana kilkoma fantastycznymi, modowymi kreacjami bohaterek serialu Plotkara, zaczęłam bardzo krytycznie przyglądać się swojej garderobie. Pomimo iż staram się wybierać różne elementy i łączyć je w sposób eklektyczny, wiele rzeczy po prostu przestało do mnie (lub na mnie) pasować. Kilkakrotnie robiłam już czystki, ale teraz zbliża się pora wielkiej rewolucji. Podekscytowana i rozentuzjazmowana wizją "nowej mnie" ruszam do sklepu i...wracam z dwiema bluzami Nie do końca o to chodziło w mojej metamorfozie, ale nie mogłam się oprzeć tej miękkości i komfortowi, a nowoczesna forma na pewno pozwoli mi stworzyć z nich coś ciekawego.




Udało mi się kupić coś jeszcze. Ponieważ wciąż poszukuję idealnego kołnierzyka, których w ostatnim czasie w sklepach pojawiło się mnóstwo, ale żaden jeszcze nie jest TYM właściwym, zdecydowałam się na top z Mohito:


A do tego jeszcze:


Weekend powoli zmierza ku końcowi, dlatego idę korzystać z ostatnich wolnych chwil. Do usłyszenia niedługo
  • awatar Gość: Muszę Cię zobaczyć w tej pierwszej bluzie ;)
  • awatar mascarponek: bardzo fajny wpis :) zapraszam do mnie może obsewujesz mój a ja twój ???
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Listopad powoli dobiega końca. Przyznać muszę, że w tym roku jest całkiem przyjemny. Przez większą część czasu na dworze panują jeszcze dodatnie temperatury, czasami nawet towarzyszy nam słoneczko. Wczoraj rozpoczął się coroczny, Wrocławski Jarmark Bożonarodzeniowy. Miło było popijać grzańca bez ryzyka odmrożenia stóp, chociaż, z drugiej strony, śnieżek na pewno cudownie poprawia atmosferę. Ja jednak spokojnie mogę na niego poczekać aż do Świąt
Uwielbiam ten czas...aromatyczne herbatki, rozgrzewające przyprawy,


futerka (oczywiście sztuczne), ciepłe sweterki i szaliki.
Zaszywam się często w różnych kawiarenkach, lub na sofach u przyjaciół i oddaję się rozmowie lub lekturze. Jeśli lekturze, to często modowej i wtedy chyba jednak lepiej, jeśli jestem sama. Bo zazwyczaj wygląda to tak:


A za 2 godziny wyglądam tak:




Czyli wiele się nie zmienia Postronny obserwator umiera z nudów, na szczęście boski G. jest samodzielny i zawsze znajdzie sobie coś do roboty;D
A na koniec, kiedy już pochłonę wszystko, a głowa i serce przepełnione są modową euforią, zazwyczaj nie mam już sił na nic innego...;P
 

 
Właśnie dostałam newsa z samej Szkocji, aż sama się dziwię, że mnie taka informacja ominęła
We wrześniu w Londynie został otwarty ultra nowoczesny sklep Burberry. Główną ideą przyświecającą projektantom butiku, było maksymalne ułatwienie zakupów klientom, poprzez upodobnienie procesu zakupowego do tego, który oferuje strona online. Mnie najbardziej przypadł do gustu pomysł ubrań z chipem. Wchodząc do przymierzalni z wybranym ciuszkiem, system specjalnych luster i ekranów pokazuje nam jak dana rzecz prezentuje się w ruchu, na modelce, sugeruje kompletne stylizacje, pokazuje również szczegóły dotyczące pochodzenia tkanin, wykonania, detali. W dzisiejszym zdigitalizowanym społeczeństwie takie rozwiązania wkrótce staną się normą, ale póki co jeszcze zaskakują i inspirują.
Inspiruje również spektakularne wnętrze, ale to już zobaczcie sami:




 

 
Ostatnie tygodnie, pod względem zakupowym, minęły mi głównie na poszukiwaniu płaskich kozaków/botków i uwierzcie mi, nie jest to zadanie łatwe. Preferencje i wymagania miałam dość ograniczone, nie chciałam tylko typowych oficerek czy sztybletów, ponieważ jak dla mnie są zbyt męskie i zupełnie nie komponują się z moimi sukienkami i spódnicami. Większość ma również wyostrzone noski, co przy rozmiarze 40 nie wygląda zbyt korzystnie. Dodatkowo, nie jestem posiadaczką najcieńszych łydek świata, chciałam więc uniknąć efektu dodatkowego pogrubienia. Przemierzałam cierpliwie kolejne sklepiki, licząc na to, że bez problemu uda mi się znaleźć coś właściwego. Jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, że łatwiej znaleźć wygodne kozaki na obcasie, niż butki płaskie, które da się założyć zarówno do spodni jak i do sukienki/spódnicy. Rozszerzyłam skalę swoich poszukiwań, od CCC do Venezi, poprzez Quazi, Intershoe i wszelkie inne obuwnicze mniej lub bardziej przybytki, a dodatkowo również prowadziłam łowy internetowe. Na nic jednak moje wysiłki!
Miający weekend spędziliśmy z ukochanym G. w Karpaczu. Przewietrzyłam ciało i umysł, i to okazało się ostatecznym panaceum Po powrocie zahaczyliśmy o centrum handlowe Factory Outlet, gdzie, po raz pierwszy od dłuższego czasu, spotkałam się z kompetentną Panią ekspedientką, a pierwsza para którą mi poleciła, okazała się tą właściwą!
Wysokie (do kolanka) kozaki z naturalnego zamszu, w ciemnografitowym kolorze, idealnie wyglądające do legginsów, rurek, sukienek i spódnic. Dopasowane, ale nie zbyt obcisłe, oddychająca skórzana wkładka i kilka możliwości noszenia - wywinięta cholewka (chociaż tu grozi efekt Kota w butach), cholewka zmarszczona, zrolowana, w zależności od kreacji i zapotrzebowania można pokombinować. Cena outletowa - 249 zł, o 30 zł niższa niż na stronie Prima Mody. Tak, tak, to właśnie tam zostały zakupione, a ja jestem w końcu szczęśliwą posiadaczką płaskich, aczkolwiek bardzo stylowych i efektownych butków

 

 
Dla wielu z nas dzisiejszy dzień przejdzie do historii. Nie tylko dlatego, że panuje gigantyczna mgła, nie dlatego, że doczekaliśmy się pierwszego Dreamlinera 787, ale dlatego, że w H&M pojawiła się specjalna, limitowana edycja Maison Martin Margiela. Nie widziałam jeszcze relacji, ale prawdopodobnie tak jak w przypadku Versace, czy Marni, rzesze modowych wyznawców ustawiły się w gigantyczne kolejki na długo przed otwarciem sklepów i czekały grzecznie by dać się ponieść zakupowemu szaleństwu. Ja, ponieważ wiedzieć lubię, udałam się do wrocławskiego H&M, jednak dopiero ok. godziny 18.00. Większość kolekcji była jeszcze dostępna, no więc...

I cóż kupiłam? Pościelową kurtkę, transparentne body, czy kozaki na przezroczystym obcasie? Nie, nie,nie! Kolekcja nie przypadła mi do gustu nawet w najmniejszym stopniu, z przyjemnością natomiast zaopatrzylam się w modowy album FASHION NOW, który na pewno stanie się dużo lepszym źródłem inspiracji niż przerysowane, niekobiece kreacje od projektanta.
  • awatar Gość: Zgadzam się z Tobą moja Droga. Słaba kolekcja...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Wielokrotnie zastanawiałam się o co chodzi z tym fenomenem butów. Dlaczego na widok cudownie wyprofilowanych i wykrojonych szpilek, serce zaczyna mi mocniej bić, tętno przyspiesza, a usta krzyczą : kocham je, muszę je mieć!
Uwielbiam szybką jazdę samochodem, spędzam całe dnie poza domem, wysokie obcasy ( w sumie w ogóle żadne obcasy) teoretycznie nie wchodzą grę, a jednak...fraza buty zmienne nabiera u mnie nowego znaczenia >
Widok pięknych butów działa na mnie kojąco, uwielbiam otaczać się wyjątkowymi przedmiotami, a buty plasują się na jednej z wyższych pozycji
Można się spierać, zrzucać to na karb leczenia kompleksów poprzez zakupy i takie tam, ale rzućcie okiem na poniższe hasła, z tym trudno się nie zgodzić:

 

 
Witajcie
w ostatni weekend miałam możliwość przetestowania dwóch najnowszych podkładów.

Dior Nude


oraz

YSL Le Teint Touche Éclat Foundation




Cenowo porównywalne (ok. 200 zł), prestiż obu marek również niezaprzeczalny, efekt jednak, w moim przypadku, zupełnie niezadowalający!

Dior Nude, jak obiecuje producent, zapewnić powinien natychmiastowe nawilżenie, a także optymalną równomierność, promienność i transparencję cery. Cóż...moja cera nie należy do zbytnio problematycznych, jednak tuż po nałożeniu widziałam dokładnie wszystkie czerwone punkty i nierówności. Po kilku godzinach po nałożeniu, po raz pierwszy od kilku miesięcy, zobaczyłam na swojej twarzy również suche, wyraźnie widoczne miejsca. Jednak wodne mikro-kropelki nie są stworzone dla mnie.
Na podkład YSL czekałam z niecierpliwością. Po kultowym rozświetlaczu/korektorze, który od wielu już lat stanowi numer jeden w kosmetyczkach wielu kobiet oraz topowych makijażystów, pojawił się podkład z tej samej linii.
Blask, rozświetlenie, kamuflaż, czegóż chcieć więcej? Niestety i tym razem okazało się, że nie jest to produkt dla mnie. Kompletnie nie zauważyłam efektu rozświetlenia, podkład nie wyrównał mojej cery, a po pewnym czasie zwyczajnie się zważył.

Być może macie inne doświadczenia związane z tymi kosmetykami, ja jednak pozostanę przy swoich ulubionych podkładach, które stosuję naprzemiennie - Bourjois Healthy Mix, Fond de Teint Mat Peggy Sage, oraz Rimmel Wake Me Up.

Podczas mijającego weekendu, odwiedziłam nowo otwarty butik LaManii we wrocławskim DH Renoma. Przyznać muszę, że odkryłam go przypadkowo, zupełnie nie wiedząc o otwarciu, które miało miejsce 27.10. Przyglądam się tej marce już od dłuższego czasu, podziwiając konsekwencję w działaniu i talent p. Joanny Przetakiewicz. W samym butiku znajdziemy zaledwie cząstkę kolekcji, rozmiarówka 34,36-40, rzadko 42, jednak dwóch przemiłych Panów zapewniło mnie, że każdą z kreacji można sprowadzić lub dopasować na zamówienie, w trybie pilnym nawet zorganizować spotkanie z krawcową w Warszawie, a czas oczekiwania na gotową sukienkę to ok. 2 tyg., wszystko zależy od dostępności materiałów. Ceny oczywiście bardzo ekskluzywne, ale i marka nie byle jaka. Nie ukrywam, że np. te rzeczy, chętnie zobaczyłabym w mojej garderobie:







 

 
W poszukiwaniu butów na zimę...jak zwykle...
 

 
Witajcie!
Za mną kolejny, pracowity tydzień. Staram się usilnie, aby nie odliczać dni od weekendu do weekendu i maksymalnie wypełnić każdą chwilę, zwłaszcza że przed nami zimowy okres, więc korzystam z energii póki jeszcze ją mam W tym tygodniu udało mi się nadrobić zaległości, związane z odwiedzeniem nowo otwartych wrocławskich sklepów - DeeZee, a także Marks & Spencer.
DeeZee moim zdaniem wielce rozczarowujące - huczne otwarcie, a w tydzień po nim zupełne pustki. Kilkanaście modeli w dość przyzwoicie zaaranżowanej przestrzeni, nie kusi ani designem, ani ceną, a już na pewno nie jakością. Cieszę się, że, jak dotąd, nie zdecydowałam się na zakup online, choć stronę odwiedzałam wielokrotnie. Raczej szybko tam nie wrócę.
Marks & Spencer nigdy nie należał do moich faworytów, warto jednak zwrócić uwagę na rozbudowany dział spożywczy. Piekarnia oraz szeroki asortyment brytyjskich produktów kusi nowościami i egzotyką, natomiast uważać należy na ceny, ponieważ są mocno zróżnicowane.
Chciałam Wam jeszcze zaprezentować przepiękną rzecz, którą ostatnio dostałam w prezencie od kochanego G. Bransoletka z kolekcji Galaxy by Dziubeka. Przepiękna, nowoczesna forma z lekkiego metalu i moje ulubione połączenie złota i srebra, przez lata niedopuszczalne i ostro krytykowane, dziś jak najbardziej na topie.




P.S. Siedząc sobie dziś przy kawce w Empiku dostrzegłam pewną interesującą osobę. Przy stoliku siedziała bardzo elegancka kobieta, szykowna i wytworna w iście paryskim stylu, obłożona najnowszymi numerami Vogue i notesem, w którym robiła notatki. Ciekawe czy była redaktorką któregoś z magazynów, dziennikarką, czy po prostu pasjonatką. Urzekła mnie jednak jej postawa i ręcznie wykonywane notatki - rzadko spotykane w dzisiejszych czasach
Tyle na dziś, zostawiam Was, życząc wszystkim miłego, chociaż białego weekendu. Wrocław zasypany
 

 
O modzie z przymrużeniem oka, tak jak lubię:
 

 
Jesień w pełni! Na szczęście pogoda jeszcze nie daje nam bardzo w kość i możemy trochę modowo poszaleć. Ja wybrałam dwa dodatki w zbliżonej kolorystyce, które ubarwią mi nadchodzące dni.
Wygodne botki, które, jako jedne z nielicznych, wyglądają świetnie zarówno do spódnic, sukienk jak i spodni, nie skracając optycznie nogi, oraz...coś specjalnego Zobaczcie sami:



 

 
Sezon weselny dobiegł końca, pojawiło się więc więcej czasu na inne przyjemności (przynajmniej w teorii) Wczoraj skorzystałam z zaproszenia na Dzień Otwarty jednego z wrocławskich salonów kosmetycznych - Annli (strona w trakcie budowy, ale podstawowe informacje można już znaleźć )
http://annli.pl/
Do dyspozycji klientek oddano sztab specjalistów - fryzjerkę, Panie kosmetolożki i Panią od medycyny estetycznej. Darmowe porady i wskazówki, plus super atrakcyjne rabaty na zabiegi i dostęp do specjalistycznych kosmetyków, a wszystko w przemiłej atmosferze i przy lampce wybornego wina. Na szczególną uwagę zasługuje osoba właścicielki - Pani Ani, która jest najlepszą wizytówką tego miejsca. Następny dzień otwarty na początku grudnia, a tymczasem polecam wizytę i wpsaniałe zabiegi. Ja poddałam się 3-fazowemu zabiegowi rgenerującemu na włosy. Poniżej kilka zdjęć, wybaczcie jakość, ale nie planowałam dokumentacji


a to już efekt końcowy! Mega błysk, super zapach i miękkość absolutna. Dziś od rana wszyscy zauważali i komentowali wygląd moich włosów, także serdecznie polecam.
Zakupiłam również wspaniały kosmetyk. Idealna odżywka w sprayu, bez spłukiwania, o zniewalającym zapachu - rozczesywanie w końcu staje się przyjemnością:
  • awatar Gość: Marzenko! Przepięknie wyglądają Twoje mega długie blond włoski! Jutro sobie dotknę :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Witajcie! Dziś ciąg dalszy rozważań z cyklu kupić czy nie kupić. Uprzedzam, że poniższe propozycje wymagają naprawdę grubego portfela. Korzystam z artykułu z najnowszego Fashion Magazine:

T-shircik za 400 000 $? 16 diamentów, organiczna bawełna i wytworzenie przy użyciu całkowicie naturalnych zasobów energii - słońce i wiatraki. Bierzecie? Jako bonusik roczna gwarancja i darmowa wysyłka na cały świat



A może torebeczka? Chanel ze skóry aligatora, łańcuszek z 24-karatowego złota i 334 diamenty? Bagatela - 261 000 $!




Znajomi chwalą się najnowszym iPhonem? Przebij ich! Za 9 400 000 $ możesz być posiadaczem/posiadaczką jednego z dwóch na świecie iPhonów 4S - czarne złoto, diamenty a jeśli to za mało - wykończenie kawałkami kości dinozaura T. Rexa...
Wymieniać można w nieskończoność, lakiery do paznokci za 250 000 $, limitowana edycja perfum DKNY za 1 000 000 $ i wiele, wiele innych, są chętni?
Nie dajmy się zwariować, ja zamierzam się tego trzymać
Słonecznej Niedzieli życzę wszystkim!
  • awatar Gość: Gdyby to był iPhone 5, to wziąłbym bez wahania, a tak muszę pozostać przy moim skromnym Mobiado Grand Touch Aston Martin ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
No logo!
Zastanawiam się ostatnio jak to naprawdę jest z tymi markami. Ja osobiście jestem gdzieś pośrodku, z jednej strony perfekcyjnie zorientowana we wszystkich logo, z drugiej ciągle żałuję większych sum na luksusowe przedmioty. Nie da się ukryć, że apetyt rośnie w miarę jedzenia. Doskonale pamiętam drżenie mego serca i ciała całego na widok pierwszych cieni z tym oto logo:


Eleganckie pudełko i materiałowe etui, a później było już tylko lepiej. Jednak był to prezent, a ja sama nigdy sobie takiego produktu nie kupiłam. Później, wraz z nastaniem TK Maxxxów do mojej kolekcji dołączył m.in. komplet bielizny D&G, emocje trwały jakieś...3 godziny, a później oceniałam go już tylko pod względem walorów użytkowych. Dlaczego go kupiłam? Mega przecena i logo...no i w zasadzie był ładny W ostatnim czasie przez moje ręce przechodzi wiele przedmiotów zaliczanych do grona luksusowych. Moschino, Fossil, Alexander McQueen, to tylko niektóre z nich...ale im dłużej z nimi obcuję, tym bardziej przyzwyczajam się do tych marek i zaczynam godzić się z tym, że to takie same buty, torebki, ubrania, tylko dużo, dużo droższe. Oczywiście gdyby ktoś chciał mi podarować oryginalną parę butów lub torebkę od Prady...moje drzwi od garderoby stoją otworem, ale najważniejsze to nie dać się zwariować Z tej okazji jutro pójdę pobuszować po secondhandach!
A propos garderoby...marzenia w końcu kiedyś się spełnią:






P.S. Żyjemy tak blisko Wysp Brytyjskich, a prenumerata Vogue UK u nich 19 funtów rocznie, u nas 90;/ Why?
  • awatar checosa: @Marlene Gabrielle: zara zarą, ale dalej w czołówce marek uznawanych przez Polaków za luksusowe w czołówce plasują się mi.in. puma i adidas;/ z całą pewnością w kwestii świadomości marek mamy jeszcze wiele do nadrobienia. Zgadzam się, że jakość oraz idąca za tym trwałość, są czynnikami, które znacząco wpływają na cenę, zastanawiam się tylko ciągle gdzie jest limit? Skoro za piękne, robione na zamówienie skórzane buty możemy zapłacić 1000 zł, za co płacimy 1o x więcej w butikach? Wartość dodana na którą zwróciłaś uwagę na pewno ma tutaj znaczenie i jest finansowo niewymierna, kiedy jednak kończy się przyjemność, a zaczyna obsesja?
  • awatar Marlene Gabrielle: chodzi o jakosc, wykonanie, starannosc, dobrze wywazony obcas,opakowanie, obsluga w sklepie i lata uzytkowania, gdzie o zarze tego powiedziec nie moge...ups! przeciez zara w pl to luksus! wycofuje sie
  • awatar Marlene Gabrielle: "to takie sam buty, torebki" nie zgodze sie buty z zary to nie to samo co z chanel
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Moi Drodzy! Za mną kolejne wesele i chociaż nie posiadam jeszcze oficjalnych zdjęć z tej imprezy, chciałam zaprezentować Wam mój makijaż, wykonany przez zaprzyjaźnioną wizażystkę. Jeżeli zastanawiacie się przed ważnym wyjściem, w co najlepiej zainwestować, ja proponuję właśnie profesjonalny makijaż i fryzurę. Dobrze wykonane, gwarantują trwałość i wytrzymałość przez całą noc (ja zachowuję również resztki na poprawiny) i dodają charakteru nawet najzwyklejszej małej czarnej.
  • awatar Gość: Makijaż jest......No aż brak mi słów- taki jest piękny :***!!! Moja modelka :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›